|
Archiwum
|
środa, 20 października 2010
Śpię, noc, ciemno. Coś tam chyba dzwoni. To chyba nie sen. To chyba budzik. Zdawało mi się, że słyszałem budzik. Ale kimnąłem jeszcze na moment. Budzę się, jak mi się wydaje, po momencie, oczy szeroko, źrenice wytężam, aby w ciemności zobaczyć wskazówki. Widzę na zegarku, że jest już "15 po", zrywam się z wyrka, w głowie nieco niecenzuralnych słów. Lecę do kuchni. Chociaż herbatę wypiję - tak sobie myślę - śniadanie wezmę na wynos, jakoś się wyrobię. Wcześniej budzę Magdę - Magda, weź zobacz, która jest godzina! Rety! Już wyciągam kubki, a Magda mówi, że jest "15 po", ale nie po 6, tylko po 5.
Ups. Wracam do łóżka, przepraszam i przytulam. Pukam się w głowę :) A i tak za całkiem niedługo trzeba wstawać :/
wtorek, 29 czerwca 2010
Dzisiaj, przechodząc obok stacji metra Centrum dostałem ulotkę promującą Bronisława Komorowskiego. Dostałem ją od tego pana :)
środa, 02 czerwca 2010
Tutaj przeczytałem i się przestraszyłem.
Ania Dąbrowska żegna się ze stylistyką retro... Jeśli to oznacza całkowitą zmianę jej stylu to ja jestem bardzo, bardzo przeciw! Jeśli Ania D. zmieni się niczym Agnieszka Chylińska - to będzie prawdziwy ból i żal. Nie słucham polskiej muzyki zbyt wiele, to się zgadza. Być może z tego powodu mam nie najlepsze rozeznanie na rynku wokalistek polskich, ale Ania Dąbrowska jest dla mnie tutaj absolutnym numerem jeden. Także dlatego, że trzyma się swojej stylistyki, jest konsekwentna, choć oczywiście rozwija wokale i aranżacje, nie zostaje w miejscu. Ewoluuje. A tu taka zapowiedź - rzucam obecną stylistykę! Oby to była jedynie błędnie przeze mnie zrozumiana zapowiedź :)
piątek, 23 kwietnia 2010
Wczoraj czy przedwczoraj był taki news, że się nie wyrobią z budową jednego czy dwóch odcinków, że będzie najwcześniej w 2013 r.
Dziś czytam news na gazecie i tam jest napisane m.in., że "Początkowo 180-kilometrowy odcinek od Strykowa do Pyrzowic miało wybudować konsorcjum Autostrada Południa. Przez niemal cały 2009 rok firma przygotowywała projekt i szukała pieniędzy na jego realizację. Niestety, w styczniu okazało się, że z powodu kryzysu gospodarczego banki nie udzielą pożyczek." Idziesz do sklepu po jabłka. Co ciekawe, nie bierzesz pieniędzy. Bierzesz jabłuszka, wkładasz do koszyka, idziesz kontent do kasy. Kasjerka waży te jabłka, a ty w tym momencie zaczynasz szukać portfela, jakichś pieniędzy po kieszeniach. Konstatujesz, że ich nie masz, choć wiedziałeś, że nie wziąłeś ich z domu. Zaczynasz prosić osoby w okolicy o sfinansowanie Twojego zakupu. Jakoś nikt nie chce. Wracasz do domu i nie bardzo wiesz co co chodzi.
czwartek, 15 kwietnia 2010
Z powodów wszystkim znanych będą w Polsce przedterminowe wybory prezydenckie. Marszałek Komorowski wyznaczy wkrótce termin wyborów, najprawdopodobniej będzie to 20 czerwca.
Aby zgłosić kandydata, najpóźniej 55 dni przed wyborami należy przynieść do Państwowej Komisji Wyborczej 1000 podpisów - zgłoszenie komitetu wyborczego, a później 100000 podpisów pod nazwiskiem konkretnej osoby. Detale są dobrze opisane w prasie; podawane są także informacje z mniejszych partii, które martwią się o zebranie tych podpisów. A co z większymi partiami? Pojawiają się tu dwie, moim zdaniem, bardzo ciekawe kwestie: 1. Co się dzieje w momencie, kiedy żaden komitet nie dostarcza 100000 podpisów? Nie ma wyborów? Zawity termin ogłoszenia terminu wyborów przez marszałka pełniącego obowiązki prezydenta - 14 dni po śmierci urzędującego prezydenta - mija, więc ogłoszenie wyborów jest nieskuteczne? Skoro termin minął, jak go przywrócić? 2. Załóżmy, że udaje się zebrać i dostarczyć 100000 podpisów, ale... tylko jednemu kandydatowi. Co wtedy? Nie znam odpowiedzi na te pytania. Nie wiem czy ktoś je zna, ale od jakiegoś czasu są to pytania realne, a nie jedynie teoretyczne.
wtorek, 06 kwietnia 2010
Jak się wnerwić w parę godzin? Wystarczy, jak ja dziś, założyć koszulę, która na pierwszy rzut oka, nigdzie nie uwiera. A moja, okazało się, uwiera w dość newralgicznym miejscu - w kołnierzyku. Rany Julek! Wkurzenie gotowe w 4 godziny. Musiałem sobie ten guzik na samej górze rozpiąć, bo już nie dałem rady. Chociaż trochę głupio tak do garnituru i krawata nosić koszulę z rozpiętym właśnie tym guzikiem.
Ale teraz już kołnierzykowy chill-out :)
wtorek, 16 lutego 2010
W jednej piosence Voo Voo śpiewa, że ta zima kiedyś musi minąć. Miejmy nadzieję, że proroczo. Bo jak nie to będziemy musieli uznać, że pochodzimy z krainy wiecznej zimy, jak Komandor Tarkin, o którym znowóż lata temu śpiewał Kazik Staszewski. Od paru dni, jak w ludowej piosence, możemy śmiało śpiewać, że zima, zima, zima, pada, pada śnieg. Albo jak Edyta Górniak poczuć się bezsennie w zimną noc (vide pieśń "Dotyk"), zwłaszcza, jak ktoś ma Dwuletni Budzik wędrujący na trasie łóżeczko-rodzice. Zima, zima, śnieg to też Czerwone Gitary śpiewały.
Nic mi więcej na razie nie przychodzi do głowy. Wolałbym jednak zamienić jedną, bądź wiele z tych piosenek, na Acapulco, La bambę czy inny gorący numer :)
poniedziałek, 23 listopada 2009
PiS powołał Zespół Pracy Państwowej zastrzegając, że nie jest to gabinet cieni. Nic dziwnego.
1. Słusznie członkowie PiSu twierdzą, że osób w zespole jest mniej niż ministerstw. Ale niech nie zapominają o istnieniu działów administracji, które można przydzielać w większej ilości pojedynczym osobom. Jest tylko kilka niepołączalnych. 2. Gabinet cieni źle się kojarzy w Polsce. Nie dlatego, że jakiś tego typu twór coś narobił głupot - nie mamy na tym polu wielu doświadczeń. Źle się kojarzy, ponieważ tzw. ogół rozumie sformułowanie dosłownie. Cień to nie światło, cień to coś na pograniczu mroku i ciemności. Nie kojarzy się dobrze. 3. Cień to poza tym pochodna, efekt tego, że na kogoś innegopada światło, to ktoś inny - w domyśle także ważniejszy - jest na pierwszym planie. Dlatego też politycy uciekają od tego sformułowania. 4. Sformułowanie gabinet cieni pochodzi z anglosaskiego, mało rozumianego u nas systemu politycznego. Oznacza gabinet opozycji gotowy do przejęcia władzy i pozostający w cieniu, śledzący aktualnie rządzących. W Wielkiej Brytanii - standard. U nas - niechętnie przyjmowana ciekawostka o mrocznych konotacjach.
wtorek, 17 listopada 2009
Bardzo lubię ten numer. Bardzo. To chyba jedna z najlepszych piosenek jakie słyszałem. Nieczęsto puszczam tu muzykę, ale ten kawałek muszę. Jakiś czas temu było "Hot n Cold" Katy Perry, nawiązujące do męskiego focha, a dziś - znów wokalistka, znów jakiś aspekt relacji damsko-męskich, będących niewątpliwie nieskończonym tematem i źródłem inspiracji.
--
czwartek, 29 października 2009
|